2014-12-10, ostatnia aktualizacja 2014-12-10 05:58

Ale kiyno!

Fot. Losapuntesdeloso, Archiwum

Fot. Losapuntesdeloso, Archiwum

Tak brzmiały zapewne okrzyki wydawane po francusku z charakterystycznym akcentowaniem końcówek obydwu wyrazów przez licznych żołnierzy maszerujących gęsiego poboczem brukowanego gościńca. Nie były to wyrazy uznania dla widowiskowych walorów toczącej się akcji, bo o sztuce filmowej nikomu się jeszcze wówczas nawet nie śniło. Gdyby ci wojacy Ludwika XV umieli pisać, a można w to wątpić, zanotowaliby dla potomnych te słowa jako Allez Cugnot!, co było formą sportowego dopingu dla niejakiego Cugnota.

Był właśnie rok 1769, w którym inżynier Nicolas-Joseph Cugnot, po czteroletnich pracach konstruktorskich, zdecydował się odbyć pierwszą w dziejach światowej techniki, parokilometrową podróż pojazdem bez koni. I oto trójkołowy, drewniany wehikuł rzeczywiście sunie środkiem drogi z prędkością piechura, buchając kłębami pary ze swych dwóch mosiężnych cylindrów, a dumny wynalazca siedzi na wysokim koźle i utrzymuje kierunek jazdy korbą sprzężoną z przednim napędzanym kołem.

Lecz cóż to? Pojazd stopniowo zwalnia, para uchodzi coraz słabiej i gwiżdże coraz ciszej... Allez Cugnot, allez! On jednak daje znać wymownym gestem, że wszystko jest w porządku. Po prostu wyczerpał się zapas ciśnienia wytworzonego w kotle przed startem – żadna niespodzianka. Maszyna nie miała przecież własnego paleniska. Dlatego od początku podążały za nią konne furmanki z drewnem i beczkami wody, a ich woźnice musieli nawet powstrzymywać zaprzęgi, by nie wyprzedzały nowego biegu historii. Wnet smolne polana zapłonęły pod miedzianym baniakiem umieszczonym na samym przodzie trójkołowca, który już po paru kwadransach rozpoczął kolejny etap planowanej trasy.

pojazd parowy

Udany eksperyment budził nadzieję, że już wkrótce czymś takim można będzie holować armaty po polach bitew zwycięskich dla Francji także dzięki płoszeniu nieprzyjacielskich koni. Król przyznał więc konstruktorowi sowitą stałą pensję na doskonalenie wynalazku. Rzeczywiście już w 1771 roku pojazd Cugnota stał się dwukrotnie szybszy, osiągając prędkość 8 km/h. Jego ponowna prezentacja odbyła się na koszarowym dziedzińcu i zakończyła rozbiciem kotła o mur, gdyż w konstrukcji zabrakło hamulca, a samo zamknięcie parowego zaworu nie wystarczyło do zatrzymania rozpędzonej maszynerii. Ludwik XV nie krył rozczarowania, publiczność wygwizdała cały ten spektakl.

Jeśli o znanych inżynierach mowa, to warto tu wspomnieć, że jeden z nich, czyli publicysta motoryzacyjny Krzysztof Rybarski, na widok pokazywanej w turyńskim muzeum repliki owego pierwszego samochodu świata wyraził zdumienie ubóstwem technicznej wiedzy wykazanym... przez autorów rekonstrukcji. Wykorzystano w niej bowiem wiele seryjnie produkowanych elementów, dostępnych dziś powszechnie w marketach i wiejskich sklepach z artykułami żelaznymi, całkiem lekceważąc kunszt dawnych rzemieślników, zmuszonych każdą złączkę, rurkę, śrubkę lub nakrętkę wykonywać ręcznie.

Hubert Kwarta



Wasi dostawcy

Polecane