strona główna Docinki Pochwała myślozbrodni
2015-02-02, ostatnia aktualizacja 2015-02-02 06:00

Pochwała myślozbrodni

Fot. Archiwum

Fot. Archiwum

Był bez pracy, a jego kieszenie świeciły pustkami. Jedyne, co miał, to talent do robienia przekrętów. Wykorzystał go w stu procentach. Udając milionera, oszukał firmę organizującą ekskluzywne wycieczki dla biznesmenów. Na jej koszt balował w Paryżu, Amsterdamie i Warszawie. Niczym szejk kazał się wozić śmigłowcem i prywatnym odrzutowcem. Wszędzie towarzyszyła mu tłumaczka ze złotą kartą kredytową, którą płaciła za wszystko, czego zapragnął.

Niemal od dnia narodzin uczy się nas posłuszeństwa wobec autorytetów. Umacniana jest w nas wiara, że nie należy się im przeciwstawiać. Z problemami zdrowotnymi z reguły zwracamy się do lekarza, prawnymi – do adwokata itd. Wszyscy profesjonaliści są dysponentami specjalistycznej wiedzy, która ma nam posłużyć (bez konieczności samodzielnego jej zgłębiania) do poprawy jakości naszego życia. Ufamy ich radom, wierząc, że służą naszemu dobru. W wielu przypadkach rzeczywiście tak się dzieje. Problem tkwi jednak w bezrefleksyjnym automatyzmie naszych reakcji.

Przytoczona na wstępie historyjka pokazuje jeden ze sposobów wykorzystania tej powszechnej łatwowierności. Potwierdza też oczywistą prawdę, iż cechy przypisywane powszechnie uznawanym autorytetom niezwykle łatwo jest podrobić, ponieważ rzadko ktoś ośmiela się poprosić takiego "celebrytę" o jakieś wiarygodne referencje.

Inną pułapkę stanowi założenie rzekomej nieomylności prawdziwego skądinąd autorytetu. Nie przyjmujemy do wiadomości, że ktoś utytułowany, cieszący się należnym poważaniem i prestiżem, może po prostu, po ludzku się pomylić. Nawet gdy nasz zdrowy rozsądek próbuje tu dorwać się do głosu, wolimy włączyć "automatycznego pilota". Znane są amerykańskie badania posłuszeństwa wobec autorytetów, podczas których ludzie poddani psychologicznym próbom godzili się bez wahania zaaplikować pacjentowi doodbytniczo lek na zapalenie ucha (bo tak zaordynował lekarz) albo kogoś porazić prądem na polecenie naukowca kierującego badawczym eksperymentem. W obu przypadkach decydowało bezrefleksyjne podporządkowanie się komuś, kto z założenia "wie lepiej".

Bezmyślna wiara w czyjąś nieomylność szkodzi także osobom uznawanym za te nieomylne. Albo je deprawuje, tworząc pokusę nadużywania uprzywilejowanej pozycji, albo (co chyba jeszcze gorsze) ogłupia do tego stopnia, że człowiek wcześniej rozsądny zaczyna sam w swą doskonałość wierzyć i zasięg jej, przy aprobacie postronnych, rozszerzać na inne dziedziny, stając się coraz bardziej niekompetentnym.

W pamiętnej baśni Andersena taką epidemię groźnej bezmyślności powstrzymał głos dziecka, stwierdzający, że król jest nagi. Życie jednak baśnią nie jest, więc za obrazę autorytetu skarcone zostałoby nie tylko dziecko. Dorośli spotkaliby się wręcz z zarzutem popełnienia "myślozbrodni" i oskarżeniami typu: "a kim ty jesteś, że ośmielasz się coś takiego powiedzieć!".

Wobec takiej reprymendy każda racjonalna reakcja wydaje się co najmniej niestosowna, choć wiadomo, że właśnie podobne "myślozbrodnie" legły u podstaw największych dokonań ludzkości. Trudno wymagać od przeciętnych zjadaczy chleba, by w imię prawdy decydowali się bohatersko płonąć na stosach, lecz nie wymaga już takiego poświęcenia uprzejmie zadane pytanie: "Czy Wasza Wysokość nie ubrał się dzisiaj za lekko?".

Tagi



Wasi dostawcy

Polecane