strona główna Docinki Pourlopowa filozofia
2015-08-28, ostatnia aktualizacja 2015-08-28 06:00

Pourlopowa filozofia

Fot. Archiwum

Fot. Archiwum

Podobno najszczęśliwszy dzień w roku to ten, w którym otoczeni rodziną i przyjaciółmi, skąpani w słońcu, na łonie natury oczekujemy na weekend lub jeszcze lepiej – na wakacje. Ponieważ dla większości z nas wspomnienia pourlopowe są jeszcze świeże, ten felieton będzie właśnie o szczęściu.

Jego natury próbowali dociekać już starożytni filozofowie. Sokrates mawiał, iż człowiek jest szczęśliwy, jeśli ma dobrą żonę. Jeśli nie, zostaje filozofem. Co sądził mędrzec o szczęściu tej dobrej (lub złej) żony? Tego, niestety, nie wiemy. Zdaniem Platona szczęście będące tylko pewną ideą jest w życiu ziemskim nieosiągalne. Z kolei według Arystotelesa, aby być szczęśliwym, wystarczy żyć w zgodzie z naturą: ryby są szczęśliwe, pływając, ptaki – latając, a ponieważ do natury człowieka należy myślenie, najszczęśliwsze życie wiodą filozofowie.

Według innych teorii szczęście opisywane było jako najlepsza z możliwych do osiągnięcia sytuacji życiowych, ocenianych miarą doznawanych przyjemności, albo siłą charakteru, uniezależniającą człowieka od zmiennych okoliczności. Pojawiła się też koncepcja filozoficzna opisująca szczęście jako sumę dóbr możliwych do osiągnięcia przez człowieka. Stąd już krok do współczesnego modelu szczęścia, opartego na gromadzeniu materialnych zasobów.

Utarło się sądzić, że obiektywnym wskaźnikiem, pozwalający mierzyć poziom dobrobytu i rozwoju gospodarczego, od którego z kolei zależy dobre samopoczucie i zadowolenie obywateli, jest PKB (Produkt Krajowy Brutto, czyli wartość przedmiotów i usług wytworzona przez rok w danym kraju). To nim chwalą się politycy, gdy dokonują wybiórczych porównań między państwami i odkrywają "zielone wyspy". Paradoks polega na tym, że PKB gwałtownie rośnie w trudnych czasach, np. wraz z rozwojem przemysłu zbrojeniowego w okresie wojny oraz po klęskach żywiołowych, kiedy potrzeba usuwania zniszczeń wymusza wzrost produkcji. Nie ma to jednak, co oczywiste, nic wspólnego ze szczęściem obywateli.

Dlatego stale pojawiają się nowe pomysły na odkrycie niezawodnego i uniwersalnego "hedonimetru", czyli miernika szczęśliwości. Na przykład uczeni z brytyjskiej Fundacji Nowej Ekonomii zaproponowali zastąpienie PKB wskaźnikiem "szczęśliwej planety" HPI (Happy Planet Index). Olbrzymie znaczenie przypisali w nim ekologii, wychodząc ze słusznego skądinąd założenia, że trudno być szczęśliwym wśród zdewastowanej przyrody. W rankingu państw sporządzonym na podstawie HPI Kuba znalazła się na siódmej pozycji, a USA – na 114. Gdyby więc życiowa satysfakcja zależała od świeżego powietrza i czystej wody, Amerykanie emigrowaliby na Kubę, a nie odwrotnie.

Einstein

Politykiem, który wyłamał się spod dyktatu PKB, HPI i wszelkich innych "hedonimetrów" jest król Bhutanu – niewielkiego, biednego państwa w Himalajach (dochód przeciętnego mieszkańca wynosi tam niecałe 700 dolarów rocznie). Obejmując tron w 1972 roku, oświadczył: "Zadowolenie z życia nie zależy wyłącznie od postępu materialnego i wzrostu zamożności. (...) Dlatego będziemy podejmować tylko takie decyzje, które poza pieniędzmi przyniosą wzrost poczucia życiowej satysfakcji". I zastąpił PKB miernikiem o wdzięcznej nazwie "szczęście narodowe brutto", stawiając na takie wartości, jak tradycja, kultura, środowisko naturalne, dziedzictwo przodków... A efekt eksperymentu? Gdy w 2006 r. zespół socjologów z uniwersytetu Leicester zbadał poziom zadowolenia z życia mieszkańców 178 krajów, Bhutan znalazł się na 8. miejscu (lepiej wypadli m.in. Skandynawowie, Austriacy i Szwajcarzy).

Nie martwcie się Państwo, jeśli Wam nie odpowiada żadna z podanych tu metod osiągania życiowej satysfakcji. Powstała bowiem nowa dziedzina "wiedzy" o nazwie happynomics. Jest to odpowiedź rynku na odwieczne poszukiwanie szczęścia. Spece od marketingu dowiedzą się sami, co nas uszczęśliwi, i dowiodą nam w reklamie, że mają rację. Tak jak w przedwojennych kolekturach lotto, których hasło reklamowe brzmiało: "Szukasz szczęścia, wstąp na chwilę!"

Tagi



Wasi dostawcy

Polecane