2009-08-01, ostatnia aktualizacja 2009-10-24 23:51

Ciasteczka

Konferencja BCC "Odpowiedzialny lobbing sposobem na kryzys"

Fot. BCC

Konferencja BCC "Odpowiedzialny lobbing sposobem na kryzys"

- Dlaczego ci ludzie zachowują się tak dziwnie? - zainteresowała się francuska królowa Maria Antonina widokiem tłumów protestujących na ulicach Paryża. Ktoś jej wyjaśnił, że nie mają chleba, więc zaproponowała natychmiast rozwiązanie problemu: - W takim razie niech jedzą ciasteczka!

Tak było w pamiętnym roku 1789. Teraz jest rok 2009, trwa wielki globalny kryzys, dotkliwy zwłaszcza dla międzynarodowych koncernów samochodowych. Wszyscy rządzący i zarządzający gorączkowo, choć wciąż bezskutecznie, poszukują sposobów jego przezwyciężenia, tylko BCC (warszawski Business Centre Club) proponuje ich cały pakiet, gotowy do niezwłocznego wdrożenia, a ciasteczka na deser pozostawia sobie.

Skąd o tym wiemy? Otóż stosowny komunikat BCC został rozesłany do wszelkich bardziej lub mniej zainteresowanych redakcji. Czym właściwie zajmuje się BCC? Pisał kiedyś Jerzy Urban, że wysiadywaniem w skórzanych fotelach i paleniem cygar w oczekiwaniu na aresztowania. Przesadził zapewne, lecz nikt inny nie udzielił dotychczas w tej kwestii jakiejś bardziej wyczerpującej i wiarygodnej odpowiedzi. Nieważne. Rzecz przecież w tym, komu i co konkretnie BCC teraz proponuje.

Pierwszym adresatem owego pakietu był, jak głosi wspomniany komunikat, minister gospodarki, wicepremier Waldemar Pawlak. Kryje się za tym przeświadczenie, iż akurat on władny jest w przemyśle motoryzacyjnym (przynajmniej polskim) odwrócić każdy niepomyślny trend, byle mu ktoś (mądrzejszy), podszepnął odpowiednie decyzje, a któż potrafi to zrobić lepiej, niż właśnie BCC.

Jednak po zapoznaniu się z ujawnioną w komunikacie listą zaleceń dla wicepremiera trzeba z przykrością stwierdzić, że wszystkie te przeświadczenia BCC są bez wyjątku błędne. Adresatowi doradza się bowiem, by wyłożył kasę (choć przecież nie on ją trzyma) na państwowe dopłaty do zakupu nowych samochodów (po 1000 euro), a to z tej przyczyny, iż tak rzekomo zrobił rząd niemiecki i uzyskał wspaniałe efekty (!). Dalsze propozycje to obniżenie akcyzy na pojazdy z silnikami o pojemności większej niż 2 litry (można zrozumieć, że autorom te podobają się najbardziej, ale gdzie się je w Polsce produkuje?), wypłaty z budżetu państwa naliczane przedsiębiorcom za każde odstąpienie od zamiaru likwidacji miejsca pracy (jak udowodnić realność takich zamierzeń?) oraz (a jakże!) "prawne ograniczenie możliwości sprowadzania do Polski aut używanych". I tak dalej, tak dalej, a kończy się to wszystko dramatyczną konkluzją: "Do dzisiaj nie wpłynęła do BCC żadna odpowiedź z Ministerstwa Gospodarki".

Z nieudanego lobbingu można też jednak wyciągnąć pewne praktyczne wnioski. Po pierwsze: anglojęzyczna nazwa organizacji nie usprawiedliwia nieznajomości miejscowych realiów (zagranicznych tym bardziej) w przypadku jej działań podejmowanych w Polsce, na początek warto przejrzeć Konstytucję. Po wtóre: interesy budzące społeczne kontrowersje lepiej jest załatwiać w zaciszu gabinetów niż publicznie. I najważniejsze: zniżek przy zakupie wypasionych bryk udzielają teraz dilerzy, a nie (jak kiedyś) premierzy.



Marian Kozłowski
Redaktor naczelny Miesięcznika Branżowego Autonaprawa



Wasi dostawcy

Podobne

Polecane