strona główna Biznes Czy rynek wideorejestratorów czeka kryzys?
2020-09-15, ostatnia aktualizacja 2020-09-15 11:12

Czy rynek wideorejestratorów czeka kryzys?

Fot. Mio

Fot. Mio

Rok 2019 można było nazwać rokiem wzrostu dla producentów wideorejestratorów. Sprzedano wówczas ponad 272 tysiące urządzeń tego typu, a niemal każdy z ostatnich kwartałów wykazywał niewielkie, ale stabilne poziomy wzrostów.

Czy branża elektroniki samochodowej w obliczu zmiany upodobań konsumenckich spowodowanych epidemią COVID-19 może liczyć na utrzymanie wzrostu sprzedaży? Czy jednak musi się przygotować na spadek popytu na swoje produkty? Na te pytania próbowali odpowiedzieć przedstawiciele marki Mio – największego producenta wideorejestratorów w Europie.

W Polsce w okresie zamrożenia gospodarki (kwiecień–czerwiec 2020) kupiono około 15% mniej wideorejstratorów niż w analogicznym kwartale roku poprzedniego. Branża odnotowała spadek obrotów na poziomie ok 17%.

Wedlug Mariusza Manowskiego z Mio spadek sprzedaży był chwilowy i w 3. kwartale rynek kamer samochodowych odnotuje wzrosty sprzedaży zarówno w ujęciu wartościowym, jak i ilościowym. Ma na to wpływ kilka czynników. Pierwszy to fakt, że w Polsce rośnie świadomość użyteczności kamer samochodowych. Czynnikiem, który również ma wpływ na zakup tego typu produktów jest decyzja o zmianie auta. Jak podaje Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców w lipcu Polacy zarejestrowali o 17% więcej aut niż w czerwcu, co może być sygnałem, że wraz z powolnie wracającym popytem na auta wzrośnie popyt na akcesoria do nich.

Łukasz Tetkowski z Mio podkreśla z kolei, że cena przestała, być głównym czynnikiem przy wyborze modelu kamery samochodowej. Polacy decydując się na zakup urządzeń szczególną uwagę zwracają na jakość nagrań nocnych, optykę, moduł GPS, tryb parkingowy, bezprzewodową komunikację z innymi urządzeniami. Coraz większy wpływ na zakup urządzenia ma również opcja podłączenia kamery tylnej, która daje nam pełne zabezpieczenie pojazdu.



Wasi dostawcy

Podobne

Polecane