strona główna Biznes Bez znamion przestępstwa?
2009-09-04, ostatnia aktualizacja 2009-09-25 17:52

Bez znamion przestępstwa?

Bez znamion przestępstwa?

Pellaea, DeviantArt

Bez znamion przestępstwa?

Firma dostarcza towar i spełnia wszystkie objęte umową warunki dostawy, lecz potem nabywca uparcie nie płaci należności, a prawo, sąd, prokuratura - nie znajdują sprawiedliwego zakończenia sprawy.

Łódzka spółka Auto-Tech znikła, by pojawić się w Zgierzu. Reprezentuje ją jednak nadal p. Robert K., dysponujący jednym z dwóch firmowych telefonów komórkowych.

- To nie jest ta sama firma - zapewnia pan odbierający tę drugą komórkę podczas samochodowej podróży - Przeciwnie. Jest całkiem inna, ale robimy dokładnie to samo.

Telefonu stacjonarnego firma ze Zgierza nie posiada, ale ma za to w Internecie okazałe strony w trzech wersjach językowych, gdzie prezentuje swą bardzo szeroką ofertę usług dla motoryzacyjnych salonów i warsztatów, a także bogatą fotograficzną dokumentację dotychczasowych osiągnięć. Nie ma tam wzmianki o wyposażeniu przez dawny Auto-Tech warszawskiego salonu Nissana należącego do firmy PHU Odyssey. Zadziwia przy tym nader skromna lista partnerów, zawierająca tylko dwie pozycje: Dekra i At Invest. Nie są to jednak internetowe linki, lecz niezbyt precyzyjnie podane nazwy, co może (a chyba nawet powinno) wprowadzać internautów w błąd. Na pewno międzynarodowy koncern Dekra nie utrzymuje jako całość partnerskich kontaktów z dwukomórkową firmą ze Zgierza, mniejsze podmioty zaś w jego ogromnych strukturach mają zawsze jakiś drugi człon nazwy ułatwiający identyfikację. Z kolei At Invest to znana warszawska firma konsultingowa, która na swych stronach internetowych o współpracy z Auto-Techem nigdzie nie wspomina. Ale jest jeszcze inny At Invest, figurujący tylko w łódzkiej książce telefonicznej jako bliżej nieokreślona firma budowlana. Dziwnym zbiegiem okoliczności ma ten sam adres, co poprzednio Auto-Tech, czyli: Łódź, ul. Łagiewnicka 156, i ten sam telefon. Po wybraniu numeru można usłyszeć: Abonent czasowo wyłączony.

Ograniczona odpowiedzialność

Bydgoska Precyzja-Service i wrocławski Wimad na liście partnerów nie występują, choć ich współpracę z dawną firmą Auto-Tech sp. z o.o., a tym samym z co najmniej jednym właścicielem jej nowego klonu, czyli panem Robertem K., potwierdzają bardziej wiarygodne dokumenty, na przykład: sądowy nakaz zapłaty kwoty ponad 60 tysięcy złotych (na rzecz Precyzji) i wyrok zasądzający (na rzecz Wimadu) kwotę ponad 160 tysięcy złotych. Starania Precyzji od powstania wierzytelności do sądowego rozstrzygnięcia sprawy trały prawie rok. Historia kłopotów Wimadu jest jeszcze dłuższa.

Oficjalnym początkiem współpracy jest umowa z 26 czerwca 2006 r.

Wimad zobowiązuje się w niej sprzedać firmie Auto-Tech za cenę łączną 39.791,00 euro netto: 10 dźwigników warsztatowych różnych typów i zamontować je w salonie samochodowym Nissan Odyssey w Warszawie. W ciągu 7 dni od podpisania tego dokumentu Auto-Tech wypłacił dostawcy zaliczkę w wysokości 30.000 zł. Resztę miał zgodnie z umową uregulować w ciągu 30 dni od daty formalnego przekazania przedmiotu transakcji wraz z całą wymaganą przy tym dokumentacją.

Wimad spełnił swe powinności 21 lipca 2006 r., co w spisanych protokołach Auto-Tech potwierdził bez zastrzeżeń, więc 25 lipca 2007 wrocławska firma wystawiła odpowiednią fakturę, opiewającą na kwotę 193.131,50 zł. W związku z tym po odliczeniu wspomnianej zaliczki należało się jej jeszcze 163.131,50 zł.

Od tego momentu kontakty partnerów transakcji stały się zdecydowanie jednostronne i absolutnie nieskuteczne.

Jest sprawiedliwość - nie ma pieniędzy

Cierpliwość szefów Wimadu wyczerpała się ostatecznie w listopadzie 2006 roku, kiedy to po kilku oficjalnych wezwaniach do zapłaty zdecydowali się pozwać dłużników do sądu.

Dopiero ten fakt skłonił panów Sebastiana S. i Roberta K. do zainteresowania się możliwościami polubownego załatwienia sprawy. W efekcie 27 listopada 2006 r. odbyło się spotkanie stron, na którym spółka Auto-Tech zobowiązała się zapłacić 20 tysięcy złotych do
30 listopada 2006 r., następne 20 tysięcy do 15 grudnia 2006 r., a resztę do 31 grudnia 2006 r. Pierwsza z tych rat została zapłacona 4 grudnia 2006 r., następnych wpłat już nie było, więc ugoda nie doszła do skutku. Postępowanie sądowe zakończyło się 8 sierpnia 2007 roku wyrokiem uznającym w pełni zasadność roszczeń Wimadu.

Wkrótce okazało się, że wygrać proces cywilny a odzyskać utracone pieniądze - to dwie całkiem różne sprawy. Okazało się, że kapitał zakładowy dłużnika opiewa na kwotę minimalną, a w rzeczywistości jest fikcyjny, sama zaś spółka Auto-Tech została sprzedana wraz z długami osobie niedysponującej żadnymi środkami finansowymi. W tej sytuacji podjęte próby windykowania długu przyniosły zwrot niespełna połowy przysądzonej wierzytelności. Nawiasem mówiąc, była to ostatnia transza należności płaconych przez wspominaną już firmę PHU Odyssey firmie Auto-Tech za dostawę i montaż dźwigników przez firmę Wimad...

Nie należy się dziwić, że poszkodowanymi w takich sprawach bywają podmioty gospodarcze z tak dużym handlowym doświadczeniem, jak występujący tu Wimad lub Precyzja-Service. Powodem nie jest tu bynajmniej przysłowiowa naiwność wieśniaka dającego się ograć w trzy karty na jarmarku. Intratna funkcja pośrednika czerpiącego korzyści bez wkładu własnych pieniędzy i pracy nie należy w obecnych realiach do moralnie nagannych, a tym bardziej - prawnie zabronionych. W gospodarce planowo-nakazowej ludzie uprawiający ten proceder byli ścigani jako spekulanci. Na wolnym rynku spełniają rolę pożyteczną, bo zwiększają i usprawniają wymianę towarową. Pośrednik zamawiający określone dobra dla konkretnego odbiorcy finalnego ma obiektywne szanse, by uczciwie dopełnić swoich zobowiązań, chyba że sam się zdecyduje na status przestępcy.

Ścigający i nieścigani

Postępowanie łódzkich wspólników, zwłaszcza w ostatnich fazach konfliktu z Wimadem, mogło budzić uzasadnione podejrzenia braku uczciwych intencji. Poza tym status poszkodowanego w ewentualnym procesie karnym stwarzał możliwość bardziej radykalnego egzekwowania wierzytelności. Dlatego szefowie poszkodowanej firmy zgłosili 22 lutego 2008 roku do właściwej terytorialnie prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Zarzucili w nim panom S. i K. rozmyślne wprowadzanie partnera w błąd (przez poświadczenie w umowie nieprawdy na temat posiadanych środków finansowych) i doprowadzenie go do niekorzystnego rozporządzenia jego majątkiem, dla osiągnięcia własnej korzyści majątkowej. Jest to czyn określony w art. 286 kk. Zdaniem autorów zawiadomienia, znamiona przestępstw ujętych w art. 300 i 301 kk wyczerpuje specyficzna organizacja prowadzonej przez nich działalności gospodarczej (te same dwie osoby w dwu pozornie niezależnych firmach: Auto-Tech i At Invest), ułatwiająca dokonywanie transakcji fikcyjnych i utrudniająca windykowanie należności z tytułu transakcji rzeczywistych.

Prokuratura Rejonowa üódź-Bałuty zajmowała się śledztwem raczej niespiesznie, by w końcu je umorzyć 28 maja 2008 roku wobec braku ustawowych znamion czynu zabronionego w działaniu spółki Auto-Tech. W uzasadnieniu tej decyzji napisano, iż: w chwili zawierania umowy spółka Auto-Tech nie działała z zamiarem wyłudzenia towaru bez jego zapłaty. Posiadała płynność finansową, którą straciła dopiero w chwili niewywiązania się z płatności przez firmę Odyssey. Potwierdzono też dobre intencje pana S., który podejmował rzekomo różne działania zmierzające do polubownego załatwienia sprawy, lecz to firma Wimad nie była skłonna do porozumienia. Ponadto Sebastian S. podtrzymuje nadal złożone wcześniej propozycje, chociaż w lutym 2008 r. sprzedali wraz z Robertem K. swoje udziały w firmie Auto-Tech Jerzemu Rowickiemu...

Całe to uzasadnienie może nawet wzruszać tragiczną serią obiektywnych niepowodzeń szlachetnych skądinąd wspólników, ale rodzi też dwa intrygujące pytania. Pierwsze: czy ludzie tak pechowi rzeczywiście muszą nadal zajmować się biznesem? Odpowiedź brzmi zdecydowanie nie, lecz wiemy skądinąd, że nie poniechali tego. Drugie: kim jest ów Jerzy Rowicki? Otóż ktoś taki zamieszcza co tydzień w różnych portalach ogłoszeniowych anons o następującej treści: Jerzy Rowicki. KUPIĘ zadłużoną spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością lub spółkę akcyjną. Notarialne odkupienie udziałów lub akcji. Zmiana Zarządu. Możliwość zmiany nazwy i siedziby. Zgłoszenie zmian do KRS. Doradztwo i pełna obsługa prawna. Prawne przejęcie zobowiązań. Zarządzanie kryzysowe. Restrukturyzacja, likwidacja, upadłość. tel.: 0692 731 041. Pan Rowicki ma także własną stronę internetową, na której wyjaśnia, że niby odkupuje, a naprawdę to zdejmuje odpowiedzialność z poprzednich właścicieli, i to nawet niedrogo...

Ogłoszenie

Rys.: Anons znaleziony w popularnym serwisie ogłoszeń

Wnioski

Prawo cywilne mamy sprawiedliwe, lecz jego egzekwowanie jest znacznie trudniejsze i mniej skuteczne, niż świadome i jawne prowadzenie działalności udaremniającej wykonywanie prawomocnych wyroków. Prawo karne, a szczególnie występujące w jego imieniu organy ścigania, wykazują w sprawach gospodarczych groteskową wręcz nieporadność, chętniej wierząc w słowne deklaracje sprawców czynów zabronionych, niż w obiektywną wymowę faktów. Może postawy stróżów prawa byłyby odmienne, gdy w grę wchodził interes państwowy. Jednak przepisy podatkowe takie ryzyko eliminują z góry i zgodnie z nimi poszkodowane firmy musiały terminowo zapłacić wszystkie podatki od ukradzionych im kwot. Co mogą w takich sytuacjach media? Mogą, a nawet powinny opisywać istniejące realia, potencjalnie zainteresowanym ku przestrodze, opinii publicznej do wiadomości i rzetelnej obywatelskiej oceny.



Marian Kozłowski
Redaktor naczelny Miesięcznika Branżowego Autonaprawa



Wasi dostawcy

Podobne

Polecane