strona główna Wyposażenie Dobry, bo wszechstronny?
2011-08-23, ostatnia aktualizacja 2011-08-23 14:38

Dobry, bo wszechstronny?

Multi Diag Actia

Fot. Texa, Launch, Actia, Best Products, Tip-Topol, WSOP, S&K Service

Multi Diag Actia

Producenci samochodów zazdrośnie strzegą swoich technologii i niechętnie ujawniają informacje niezbędne konstruktorom uniwersalnych przyrządów diagnostycznych - a właśnie ten ich rodzaj jest najbardziej przydatny w niezależnych warsztatach, ponieważ urządzenia wszechstronne, choć skromniej dostosowane do pojazdów konkretnej marki, pozwalają przeważnie obsługiwać większą liczbę klientów niż testery wyspecjalizowane.

Przedstawiamy tu odpowiedzi na nasze pytania skierowane do siedmiu dystrybutorów uniwersalnych urządzeń diagnostycznych. Nie pytaliśmy, czy warto je stosować, gdyż rynek tę kwestię wyjaśnia jednoznacznie, interesowały nas raczej zagadnienia związane z rozbudową, uaktualnianiem i eksploatacją tego właśnie sprzętu.

1

Jakim minimalnym zakresem funkcji powinien obecnie dysponować tester diagnostyczny w niezależnym warsztacie ogólnej mechaniki pojazdowej?

Paweł Jędras TexaPaweł Jędras, Texa (na zdjęciu po lewej): Za absolutne minimum uważam odczyt parametrów, listy stanów i błędów; poza tym niezbędna jest możliwość przeprowadzenia ogólnego testu systemu i jego podzespołów oraz funkcja aktywacji elementów wykonawczych. Istotna jest wreszcie regulacja i kodowanie podzespołów.

Andrzej Kowalewski LAunchAndrzej Kowalewski, Launch (na zdjęciu po prawej): Termin „tester diagnostyczny” jest pojęciem bardzo ogólnym. Mieszczą się w nim zarówno zwykłe czytniki kodów usterek, uniwersalne przyrządy diagnostyczne, jak i modele bardziej zaawansowane, spełniające funkcje multimetru lub oscyloskopu. W zasadzie testerami diagnostycznymi powinny być nazywane wyłącznie te przyrządy, które umożliwiają nie tylko odczyt i kasowanie kodów usterek, ale również realizują bardziej zaawansowane funkcje diagnostyczne – odczyt parametrów rzeczywistych (w formie cyfrowej i graficznej), testy członów wykonawczych, adaptacje i programowanie sterowników.

Zakres funkcji sprzętu diagnostycznego w niezależnym warsztacie ogólnej mechaniki pojazdowej powinien być przede wszystkim dostosowany do poziomu technicznego pracowników posługujących się takim przyrządem (i ich znajomości elektroniki samochodowej) oraz specyfiki i zakresu świadczonych usług. Można śmiało uznać, że podstawowym narzędziem diagnostycznym w tego typu warsztatach jest obecnie czytnik kodów usterek, lecz zdecydowanie bardziej przydatnym byłby prawdziwy tester diagnostyczny, spełniający zadania, o których wspomniałem wcześniej.

Jarosław Pruba ActiaJarosław Pruba, Actia (na zdjęciu po lewej): Zauważyłem, że użytkownicy źle reagują na samo pojęcie „minimalny zakres” – najwyraźniej uznają, że oznacza to okrojenie sprzętu do granic możliwości i pobieranie opłat za każde zaoferowane udogodnienie albo dodatkową funkcję. Tymczasem większość osób oczekuje, że urządzenie przeznaczone do zastosowania w niezależnym warsztacie będzie równie funkcjonalne, jak tester pojazdów konkretnej marki, choć czasem nie da się tego zapewnić. Uważam, że w placówkach takich, jak warsztaty samochodowe tester powinien obsługiwać podstawowe sterowniki pojazdu oraz włączać elementy wykonawcze i pozwalać nimi sterować. Zawsze potrzebny jest podgląd parametrów przekazywanych przez sterowniki. W niektórych przypadkach przydaje się też możliwość zrekonfigurowania (przeprogramowania) wybranych sterowników.

Z naszych doświadczeń wynika również, że funkcja szybkiego badania (w urządzeniu Multi-Diag nosi ona nazwę Express DIAG) znacznie przyspiesza zwrot nakładów poniesionych na zakup testera.

Krzysztof SusmagaKrzysztof Susmaga, Best Products (na zdjęciu po prawej): Najważniejsza jest oczywiście funkcja odczytu kodów błędów zapisanych w komputerze pokładowym pojazdu oraz możliwość kasowania ich z jak największej liczby systemów samochodu (silnika, układów ABS i airbag, klimatyzacji itd.). Dużym plusem jest wyjaśnianie, co oznacza pokazany właśnie numer kodu błędu. Przydają się ponadto sugestie co do przyczyny problemu i propozycje jego rozwiązania.

Niezbędna jest też opcja kasowania znacznika kontroli serwisowej, przeprowadzanej po przebyciu dystansu odpowiedniego dla danego pojazdu.

Pomiar parametrów rzeczywistych i prezentacja ich w postaci liczbowej lub na wykresie pozwala na odczytanie i obserwowanie zmian zachowania samochodu i wychwycenie nieprawidłowości w jego działaniu. Natomiast test podzespołów wykonawczych pomaga ustalić, czy badany element działa poprawnie.

Ważna jest możliwość wykonania regulacji podstawowej i kodowania jednostek sterujących. Ostatnio coraz większe zainteresowanie budzi też funkcja inicjalizacji/regeneracji filtra cząstek stałych.

Dominik Szymański Tip-TopolDominik Szymański, Tip-Topol (na zdjęciu po lewej): Z mojego punktu widzenia, plan minimum dla testera w niezależnym warsztacie to funkcje odczytu i kasowania pamięci błędów, podgląd wartości rzeczywistych oraz parametrów stałych, aktywacja elementów wykonawczych i kodowanie podzespołów.

Paweł Wegiera WSOPPaweł Wegiera, WSOP (na zdjęciu po prawej): Uniwersalny tester diagnostyczny powinien odczytywać i kasować kody usterek, pokazywać dane rzeczywiste oraz obsługiwać funkcje kodowania, regulacji i aktywacji podzespołów. Dodatkami mile widzianymi przez klientów są schematy elektryczne oraz procedury opisujące wykonywanie niektórych czynności (na przykład kodowania). Sporo osób pyta ponadto o funkcje oscyloskopu.

Michał ZduńczykMichał Zduńczyk, S&K Service (na zdjęciu po lewej): Podstawowe funkcje, które powinny znaleźć się w każdym uniwersalnym testerze diagnostycznym, to odczyt i kasowanie kodów błędów przekazanych przez sterownik, kasowanie inspekcji i podgląd parametrów rzeczywistych. Lepiej wyposażone i droższe modele testerów diagnostycznych powinny dodatkowo pozwolić na kodowanie poszczególnych elementów systemu i ich sterowników. Należy także pamiętać, że urządzenie wymaga aktualizacji. Uaktualnienia jego oprogramowania powinny pojawiać się w stałych cyklach.

S&K Service

Launch2

Które funkcje współczesnego testera najbardziej zwiększają jego cenę? Czy Państwa firma ma jakieś propozycje oszczędności w tym zakresie?

Paweł Jędras: Na wzrost ceny znacząco wpływa własny wyświetlacz i klawiatura urządzenia. W przypadku testerów samochodów ciężarowych, motocykli i – przede wszystkim – maszyn rolniczych koszty podnosi okablowanie, które nie jest standaryzowane. Jeśli chodzi o nasze testery, to warsztat kupuje jedno urządzenie i uzupełnia je odpowiednim oprogramowaniem. Obniża to ogólny koszt inwestycji.

Później trzeba płacić za okresową aktualizację oraz nowe wersje baz danych. Koszty są jednak zmniejszane dzięki prowadzonym od czasu do czasu promocjom.

Andrzej Kowalewski: Na cenę przyrządu diagnostycznego wpływa przede wszystkim liczba obsługiwanych marek oraz gama funkcji diagnostycznych. Przyrządy z serii X-431 sprzedawane przez firmę Launch nie pozwalają wybierać, które marki pojazdów są obsługiwane, a które nie. Proponujemy testery w wersji pełnej, przeznaczonej dla wszystkich marek europejskich, azjatyckich i amerykańskich. Wydatki związane z zakupem zależą także od tego, czy w zestawie znajdują się wszystkie adaptery niezbędne do współpracy z pojazdami poszczególnych producentów. W cenę przyrządów X-431 jest wliczony koszt kompletu adapterów (podobnie jak dzieje się w przypadku oprogramowania). Wydatki na urządzenia diagnostyczne rosną również po dołączeniu do sprzętu dodatkowych modułów lub funkcji (takich jak oscyloskop bądź multimetr).

Best ProductsJarosław Pruba: Koszty wynikają głównie z rozmiaru bazy danych. Nasza firma sprzedaje urządzenia Multi-Diag wyposażone w złącza EOBD. Pomaga to ograniczyć wydatki związane z nabyciem samego urządzenia i czyni sprzęt łatwiej osiągalnym dla klientów. Obecnie nawet dziesięcio- lub jedenastoletnie pojazdy mają już standardowe złącze EOBD.

Dla serwisów chcących obsługiwać starsze samochody również mamy ciekawą propozycję: wraz z urządzeniem Multi-Diag Pocket klienci mogą nabyć zestaw przewodów po promocyjnej cenie 11 500 złotych (netto).

Krzysztof Susmaga: Najbardziej kosztownym dodatkiem do testera jest oscyloskop. Czasem lepiej jest nabyć sam tester, a później dokupić do niego osobny oscyloskop (na przykład model Vantage Pro firmy Snap-on Equipment – jego cena katalogowa to 2099 euro). Otrzymujemy wówczas profesjonalny zestaw diagnostyczny w dwóch częściach, co pozwala obsługiwać dwa auta jednocześnie.

Dominik Szymański: Myślę, że to nie funkcje, a raczej liczba badanych modeli aut przekłada się na cenę testera. Im baza obsługiwanych sterowników jest większa, tym urządzenie kosztuje drożej. Nasza firma w zeszłym roku rozpoczęła sprzedaż testerów ekonomicznych. Są to urządzenia ATE Contisys współpracujące z samochodami obsługującymi protokół EOBD.

Paweł Wegiera: Najdroższymi dodatkami są moduły do pomiarów analogowych (oscyloskop, multimetr). Nasza firma sprzedaje je do urządzeń Autocom ADP 186 oraz Hanatech Ultrascan. Taniej proponujemy modele do diagnostyki szeregowej (np. Autocom CDP Pro albo Hanatech Multiscan).

Michał Zduńczyk: Na cenę wpływają bezpośrednio zaawansowane funkcje testera. Dodatkowo trzeba zapłacić na przykład za zintegrowany multimetr albo oscyloskop zaprojektowany z myślą o pracy w warsztacie samochodowym, gdzie występują bardzo wysokie napięcia albo sygnały wysokiej częstotliwości.

Poza zakupem samego urządzenia należy pamiętać o dodatkowych adapterach pozwalających obsłużyć starsze auta bez standardowych 16-pinowych złącz.

Kolejne wydatki wiążą się z kosztami utrzymania urządzenia (na przykład z aktualizacją oprogramowania). Obecnie sprzedawane są modele, które wymagają wykupienia abonamentu lub pozwalają zrezygnować z aktualizacji przy zachowaniu pełnej funkcjonalności. W drugim wypadku można pomijać dowolną liczbę aktualizacji – jednak w przypadku wybranych testerów użytkownik chcący później wymienić oprogramowanie i tak musi zapłacić za każdą pominiętą aktualizację. Nasza firma proponuje klientom nabycie programu Autodata po obniżonej cenie przy zakupie testerów firmy Sun. Dodatkowo obecnie prowadzimy akcję promocyjną urządzeń Sun Solus Pro z kompletem adapterów w cenie samego testera.

Actia

3

Jak oceniają Państwo warsztatową przydatność dodatków rozbudowujących funkcje testerów?

Paweł Jędras: Jeśli chodzi o pomiary równoległe, to producenci testerów powoli z nich rezygnują. Coraz więcej czynności da się przeprowadzić w trybie diagnostyki szeregowej. W przypadku naszych urządzeń oprogramowanie pozwala przeprowadzić testy podzespołów. Dodatkowy osprzęt – oscyloskop albo multimetr – bywa przydatny, ale powinien być dołączany jako moduł niezależny, za który klient płaci opcjonalnie.

Andrzej Kowalewski: Testery diagnostyczne z oscyloskopem, multimetrem albo funkcją pomiarów równoległych są wykorzystywane rzadko. Takie urządzenia wymagają od obsługującej je osoby większej wiedzy w dziedzinie elektroniki samochodowej oraz sięgania po specjalistyczną literaturę i zaglądania do danych technicznych. Dla zdecydowanej większości użytkowników tego typu funkcje są zupełnie zbędne, a w istotny sposób podnoszą cenę przyrządu.

Jarosław Pruba: Z naszego punktu widzenia funkcje sprawdzania/aktywacji elementów wykonawczych są istotne w przypadku konieczności zlokalizowania usterki, która może zostać wywołana przez kilka czynników. Oczywiście oscyloskop jest doskonałym urządzeniem – ale pod warunkiem, że znajdzie się w rękach mechanika, który potrafi go dobrze wykorzystać. Warto pamiętać, że kupując urządzenie, musimy wciąż doskonalić własne umiejętności – to właśnie one decydują, czy inwestycja okaże się opłacalna.

Krzysztof Susmaga: Przydatność tak rozbudowanych urządzeń zależy od wachlarza usług świadczonych w warsztacie. Jednak czasy, gdy poprawność działania silnika oceniało się słuchem, już dawno minęły. Prawidłowe zdiagnozowanie usterki wymaga sprawdzenia dokładnych wartości wielu parametrów i porównania ich z wzorcami. Jeżeli warsztat chce prawidłowo i profesjonalnie wykonywać swoje zadania, musi dysponować odpowiednimi urządzeniami i przeszkolonym personelem. Uważam więc, że rozbudowywanie testerów jest po prostu niezbędne.

Dominik Szymański:Są to na pewno przydatne funkcje, natomiast nie jestem pewien, czy powszechnie wykorzystuje się je w serwisach niezależnych. Chodzi mi zwłaszcza o placówki typu Fast-Fit, których zasadą działania jest szybka diagnoza i naprawa, a nie wielogodzinne pomiary poszczególnych podzespołów w celu wyeliminowania usterki.

Paweł Wegiera: Oscyloskop z multimetrem jest bardzo przydatny – zwłaszcza w placówkach oświatowych, gdzie tester diagnostyczny pełni funkcję dydaktyczną. Wielu mechaników woli zweryfikować za pomocą oscyloskopu (bądź multimetru) usterkę wskazaną przez urządzenie, traktując to jako kolejną czynność podczas diagnostyki pojazdu.

Michał Zduńczyk: Zaawansowane funkcje, jak multimetr lub oscyloskop, pozwalają potwierdzić usterkę elementu i odnaleźć wadliwy podzespół. Unika się wówczas dokonywania wymiany wielu elementów w poszukiwaniu uszkodzenia.

Texa

4

Na jakich zasadach dokonywane są aktualizacje oprogramowania Waszych testerów?

Paweł Jędras: Wszystko zależy od wariantu oprogramowania. Cztery razy do roku aktualizujemy wersję dla pojazdów osobowych (Car). Edycja Truck jest uaktualniana około trzy razy w roku; to samo dotyczy wersji Bike. W ciągu dwunastu miesięcy pojawiają się zwykle dwa nowe wydania oprogramowania Agri; wydanie Marine uaktualniamy raz lub dwa razy w roku.

Za nowe wersje płaci się raz na rok. Aktualizacje nie są przymusowe, a niezbędne pakiety rozprowadzamy przez sieć dystrybutorów; klienci mogą je też pobrać z Internetu. Oprogramowanie samo sprawdza dostępność nowego wydania.

Andrzej Kowalewski: W przyrządach X-431 firmy Launch aktualizacje oprogramowania wykonuje się samodzielnie. Użytkownik musi tylko pobrać najnowszą wersję pakietów bezpośrednio ze strony internetowej producenta. Jest ich w ciągu roku około 90, a opisują one pojazdy wszystkich obsługiwanych marek (europejskich, azjatyckich i amerykańskich). Aktualizacje są rozpowszechniane na zasadzie abonamentu. Opłacenie go uprawnia do pobierania nowych wersji przez 12 miesięcy.

Jarosław Pruba: W ubiegłym roku uruchomiliśmy usługę online, pozwalającą klientom pobierać uaktualnienia co miesiąc. Nie rezygnujemy jednak z oprogramowania i danych na płytach CD/DVD. Klienci otrzymują je od nas trzy razy w roku; na nośnikach optycznych umieszczamy wszystkie dane przesyłane w przypadku aktualizacji online. Roczna licencja na uaktualnianie jest wliczona w cenę urządzenia.

Krzysztof Susmaga: W przypadku naszych testerów aktualizacje są publikowane średnio co pół roku i zawierają opisy nowych aut, ich schematy, kody, parametry, związane z nimi procedury oraz dane na temat zmian w starszych modelach. Klient uaktualnia oprogramowanie przez Internet lub otrzymuje od nas kartę pamięci, którą należy włożyć do urządzenia i uruchomić, wywołując odpowiednią funkcję. Ponieważ aktualizacje nie zawsze ukazują się regularnie, staramy się informować o ich opublikowaniu. Nowi nabywcy urządzeń płacą za oprogramowanie gotówką lub przelewem. Stali klienci mogą najpierw dokonać aktualizacji, a dopiero później za nią zapłacić.

Dominik Szymański:W katalogu mamy testery kilku producentów, a w każdym przypadku aktualizacja odbywa się nieco inaczej. Jednak ogólnie można powiedzieć, że częstotliwość sięga 3-4 aktualizacji na rok, medium to najczęściej płyta DVD, a klient zwykle płaci z góry za uaktualnienia otrzymywane przez rok.

Paweł Wegiera: W przypadku urządzeń firm Texa oraz Autocom aktualizacje oprogramowania są dostarczane średnio co cztery miesiące. Są to obszerne pakiety, gwarantujące obsługę coraz większej gamy pojazdów. W obu przypadkach uaktualnienia są rozprowadzane na płytach DVD (aczkolwiek Texa pozwala również automatycznie pobierać je z Internetu).

Dla testerów diagnostycznych Hanatech nowe wersje oprogramowania pojawiają się przeciętnie raz w miesiącu. Są to małe poprawki, pozwalające lepiej obsługiwać dwie-trzy marki pojazdów. W tym przypadku aktualizacje pobiera się automatycznie, gdy urządzenie jest podłączone przez komputer do Internetu. Za nowe wersje oprogramowania do urządzeń diagnostycznych klient płaci z góry za jeden rok.

Michał Zduńczyk: Klientom oferujemy głównie testery firmy Sun/Snap-on. Nie są one objęte programem abonamentowym. Użytkownicy mogą pomijać dowolną liczbę aktualizacji, nie płacąc za nie. Cena uaktualnień zależy od modelu testera, a sama aktualizacja jest wysyłana na karcie compact flash, którą wkłada się wprost do testera. Cały proces wymiany oprogramowania trwa od 10 do 15 minut. Wraz z aktualizacjami otrzymuje się dane nowych marek i modeli oraz ulepszone opisy dotychczasowych systemów i układów.

Testery i interfejsy firmy Bosch są natomiast objęte systemem abonamentowym. Po wniesieniu opłaty rocznej dostarczamy na płytach DVD wszystkie poprawki pojawiające się przez 12 miesięcy. Zawierają one opisy nowych samochodów i systemów.

Tip-Topol5

Czy oprogramowanie diagnostyczne dla pojazdów różnych marek jest w każdym przypadku równie funkcjonalne?

Paweł Jędras: Kierujemy się zdrowym rozsądkiem i dosto- sowujemy oprogramowanie do potrzeb rynku. W przypadku samochodów popularnych proponujemy większą liczbę funkcji; dla rzadko spotykanych pojazdów jest ich nieco mniej. Nie ma potrzeby opracowywać oprogramowania dla aut, które dopiero zjechały z taśm montażowych i przez dwa czy trzy lata są na gwarancji.

Andrzej Kowalewski: Zestaw funkcji diagnostycznych w przy- rządach z serii X-431 jest zróżnicowany. To sytuacja normalna dla wszystkich uniwersalnych przyrządów diagnostycznych. Część danych opisujących pojazdy jest bowiem przez ich producentów chroniona i utrzymywana w ścisłej tajemnicy.

Jarosław Pruba: Kolejne modele urządzeń Multi-Diag potrafią przeprowadzić diagnostykę coraz to nowych pojazdów. Zakres obsługiwanych funkcji jest w przypadku popularnych samochodów europejskich podobny. Ponieważ dostarczamy też specjalne testery dla firm Mercedes-Benz, BMW, Fiat, Citroën, Peugeot, Mitsubishi i Renault, mamy szczególne doświadczenia związane z ich modelami i korzystamy z niego w urządzeniach Multi-Diag dla niezależnych warsztatów. Samochody amerykańskie nie leżą obecnie w sferze naszych zainteresowań.

Krzysztof Susmaga: Żaden uniwersalny tester nie obsługuje idealnie wszystkich pojazdów i nie zastąpi urządzeń zaprojektowanych z myślą o modelach jednej marki. Wynika to z ilości dostępnych informacji. Oprogramowanie uniwersalnych testerów diagnostycznych stara się jednak nadążać za nowinkami motoryzacyjnymi. Poza tym pamiętajmy, że producenci pojazdów często nie chcą dzielić się swoją wiedzą i nie udostępniają niektórych schematów. W efekcie wytwórcy uniwersalnych testerów niejednokrotnie muszą odgadywać ich zasady działania.

Dominik Szymański:Myślę, że nie ma takiego testera, który byłby równie funkcjonalny po użyciu go do diagnozowania pojazdu dowolnej marki. Po pierwsze, możliwości testera zależą od zainstalowanego w aucie sterownika. Po drugie, konkurencja wśród dostawców testerów diagnostycznych sprawia, że starają się oni przyciągnąć klientów rozbudowanymi funkcjami dla popularnych na danym rynku samochodów, a mniejszą wagę przykładają do aut niszowych.

Paweł Wegiera: Niestety, zestaw funkcji diagnostycznych jest odmienny. Wynika to z faktu, że producenci pojazdów w różnym stopniu upubliczniają dokumentację techniczną swych modeli. Jedni robią to chętnie, inni nie – a efektem są różnice w obsłudze poszczególnych samochodów.

Michał Zduńczyk: Obecnie nie ma testera uniwersalnego, który bez problemów poradzi sobie z diagnozowaniem dowolnych pojazdów. Wybierając tester diagnostyczny, musimy pogodzić się z tym, że jedno urządzenie będzie potrafiło obsłużyć pewne samochody lepiej niż inne.

WSOP

6

Która z koncepcji oprzyrządowania diagnostycznego lepiej rokuje na przyszłość: testery samodzielne czy przystawki do komputerów PC?

Paweł Jędras: Oba rozwiązania mają zalety i wady oraz zagorzałych zwolenników i przeciwników. Polacy często zwracają uwagę na cenę sprzętu i dlatego wybierają nieraz moduły współpracujące z komputerami osobistymi. W niczym nie ustępują one urządzeniom niezależnym z własnym wyświetlaczem, ale trzeba pamiętać, że są mniej wygodne w użyciu. Z drugiej strony, zaletą pecetów są większe możliwości wizualizacji wyników lub przechowywania danych pomiarowych.

Andrzej Kowalewski: Przyrządy diagnostyczne do obsługi samochodowych układów elektronicznych są zazwyczaj sprzedawane w obu tych wersjach. Kilka lat temu dominowała tendencja do tworzenia właśnie tzw. interfejsów kosztem niezależnie działającego sprzętu. Obecnie ze względu na coraz bardziej powszechne zjawisko piractwa informatycznego producenci samochodowych testerów porzucają interfejsy. Samodzielne przyrządy diagnostyczne jest znacznie trudniej podrobić (ze względu na stosowanie zabezpieczeń sprzętowych), więc wytwórcom łatwiej jest chronić swoje interesy.

Jarosław Pruba: Sam zdecydowanie polecam urządzenia przenośne z przeznaczonym specjalnie dla nich komputerem wyposażonym w ekran dotykowy. Mogą one być w łatwy sposób wykorzystane do przeprowadzenia testu drogowego, bo ich kompaktowy rozmiar ułatwia diagnostykę również poza warsztatem. Stojący w warsztacie klasyczny komputer bywa wykorzystywany w celach niezwiązanych wprost z pracą: czasem instaluje się na nim nawet gry. W niektórych przypadkach prowadzi to do pojawienia się konfliktów programowych lub sprzętowych, a wówczas konieczna jest interwencja serwisu, a więc wyłączenie urządzenia na kilkanaście godzin.

Actia Polska ma do zaoferowania różne urządzenia – od kart komunikacyjnych dla komputera (Multi-Diag Access), po niezależne urządzenia z ekranami dotykowymi (Multi-Diag Pocket, Mobile, Master).

Krzysztof Susmaga: Zależy to od wielu czynników, a zdania są podzielone. Jeżeli ktoś ma czas i ochotę na wgrywanie do laptopa różnych programów do rozmaitych modeli pojazdów i podłączanie do niego kolejnych modułów, to może zaoszczędzić trochę pieniędzy. Z drugiej strony droższe urządzenie samodzielne pozwala zaoszczędzić czas.

Dane na temat wszystkich pojazdów przechowujemy w jednym, bardziej od laptopa poręcznym urządzeniu, wyposażonym w oprogramowanie łatwe do aktualizacji. Na dłuższą metę czas przelicza się na pieniądze, a szybsza i wygodniejsza obsługa oznacza większe zyski. Różnicę tę na pewno odczuwają większe warsztaty samochodowe. Uważam zatem, że w przyszłości rynek zostanie zdominowany przez testery samodzielne – ich sprawność wciąż wzrasta, a ceny stale spadają.

Dominik Szymański: Coraz bardziej popularne stają się testery samodzielne z własnym ekranem. Wydaje mi się, że powodem tego stanu rzeczy są wciąż zmniejszające się ceny. Jeszcze kilka lat temu tester z własnym wyświetlaczem był nawet trzykrotnie droższy od przystawki do komputera osobistego. Obecnie różnica jest już na tyle mała, że czasami nie przekracza nawet ceny laptopa, w który trzeba zainwestować, kupując przystawkę.

Paweł Wegiera: Trudno mi rozstrzygnąć, które urządzenia są bardziej perspektywiczne. Zarówno testery samodzielne (z ekranami dotykowymi albo z klawiaturami), jak i przystawki komputerowe są stale rozbudowywane, a producenci dodają do nich wciąż nowe funkcje.

Michał Zduńczyk: Z naszych doświadczeń i obserwacji rynku wynika, że testery samodzielne są popularniejsze i wygodniejsze w użytkowaniu. Jest to związane głównie z prostotą obsługi urządzenia oraz jego mobilnością. Ułatwia ona między innymi przeprowadzanie coraz popularniejszych testów drogowych, które są wykonywane podczas jazdy (na przykład testowanie układu ABS albo silnika). Pamiętajmy też, że często trzeba tylko odczytać kody błędów lub skasować zapisy inspekcji, a podłączanie interfejsu diagnostycznego i komputera pochłania znacznie więcej czasu niż podpięcie testera pokazującego wszystkie informacje na wyświetlaczu.


 

Wasi dostawcy


Podobne

Polecane


ver. 2023#2